wtorek, 30 października 2018

#2 Floryda - Park Narodowy Everglades

Po 26 latach na tym świecie w końcu dowiedziałam się, że krokodyl i aligator to nie to samo! Przyznaję się bez bicia, że programy z lektorem p. Krystyny Czubówny, oglądałam tylko w celu popołudniowej drzemki, a nie chęci poznania życia ptaszków czy innych pająków. Park Everglades jest rewelacyjnym rozwiązaniem zarówno dla fanów fauny jak i laików takich jak ja. 





Park Narodowy Everglades jest usytuowany niespełna godzinę drogi z Miami. Jest więc to idealne rozwiązanie na urozmaicenie pobytu w najpopularniejszej części Florydy. W parku znajduje się mnóstwo organizacji, miejsc gdzie możecie wykupić wycieczki po parku. Każde z tych miejsc oferuje wycieczkę charakterystyczną łodzią AirBoat. Po polsku jest to tzw. "poduszkowiec", ale
z poduszką nie ma on nic wspólnego. Jest łódź w ogromnym wiatrakiem, na którym siedzi niczym Król motorniczy. 




My wybraliśmy Gator Park (miejsce na mapie - tutaj). Bilet na wycieczkę łodzią oraz pokaz kosztował ok. $30 z podatkiem. Warto spróbować poszukać czegoś na Gruoponie, ponieważ można wyhaczyć ceny w okolicy $20-$22. Główną atrakcją parku są oczywiście aligatory, ale podczas rejsu łodzią możemy podziwiać niezapomniane widoki ciekawej, tropikalnej przyrody. Jeszcze godzinę wcześniej mijaliśmy kolorowe kwiaty, palmy a teraz płyniemy wśród traw, niskich roślin
i wspaniałych lilii. Po chwili z wody wynurza się ciemnozielona głowa i tak oto poznajemy pierwszego aligatora, ba panią aligator. W momencie kiedy wyłącza się silnik i zapominamy
o hałasie (zatyczki rozdają przed wejściem na AirBoat i radzę ich nie wyrzucać), imponującej wielkości gad podpływa pod samą łódź i nie ma najmniejszego zamiaru odpłynąć. Podobno zwierzęta te nie są groźne jak ktoś im nie wejdzie w paradę, ale czułam się bardzo niekomfortowo i cały czas miałam przed oczami obraz jak wyskakuje z wody i odgryza mi rękę z kamerką. 






Po powrocie czekał nas jeszcze pokaz i wskazanie różnić pomiędzy krokodylem a aligatorem. Okazało się, że właśnie ten pierwszy to jest ten zły, a ten drugi się cały czas uśmiecha. Potwierdzacie? Mały aligator, który miał 1 metr długości miał 3 lata, więc rosną dość powoli. Na koniec pokazano jak się obchodzić z dużym aligatorem (ten już miał z 2 m). Nie mam pojęcia czy one faktycznie są tak spokojne, czy czymś nafaszerowane, ale o dziwo facet zakończył pokaz cały
i zdrowy, a moja kamerka też jest do dzisiaj ze mną, a nie w brzuchu aligatora na Florydzie. 



Podsumowując, Everglades jest dla każdego i jest to na pewno atrakcja, której nie spotkacie wszędzie. Pamiętajcie, aby wziąć ze sobą czapkę oraz coś na komary. 

2 komentarze: