wtorek, 2 października 2018

Niagara Falls, czyli miasteczka sławą wodospadu owiane


Po wspaniałym Nowym Jorku przyszedł czas na cudowny wodospad Niagara. Chyba nie ma osoby na świecie, która nie słyszała o wspomnianych kaskadach wodnych. Nie wyróżniają się ani największą wysokością, ani szerokością to dlaczego tak chętnie są odwiedzane przez turystów? Zapoznaj się z moją relacją i daj znać w komentarzu co myślisz. 

Charakterystyczne dla opisywanego dzieła natury jest to, że jest on usytuowany pomiędzy dwoma miastami o tej samem nazwie Niagara Falls. Z tą różnicą, że jedno z nich leży po stronie amerykańskiej, a drugie po kanadyjskiej. Trasa pod wodospad z Nowego Jorku zajmuje około 7 h autem. Do najmu auta doliczcie $21 za viatoll, czyli autostrady. W pobliżu mieszczą się biura informacji, muzeum oraz centrum turystyczne. Wszystkie sąsiadujące parkingi są płatne, a na ulicach  występuje płatna strefa ($1-3/h). Jeżeli jednak nie jest Wam straszne przejście kilku minut, to za darmo możecie auto zostawić przy 124 3rd Street

Są dwie możliwości zwiedzania, darmowa lub odpłatna. Tym razem zdecydowanie polecam wyciągnąć trochę grosza z portfela, ponieważ obiecuję że naprawdę warto! 

Na początek przejdźcie na stronę kanadyjską, będzie to Was kosztować trochę czasu w kolejce, krótkie rozmowy z urzędnikami oraz 1$ na powrót do USA. Do Kanady prowadzi most "Rainbow International Bridge". Jeżeli macie wizę turystyczną to nie powinno być problemu z poruszaniem się pomiędzy tymi krajami. W kanadyjskim Niagara Falls nie tylko jest zdecydowanie ładniejszy widok na wodospad, ale również główna ulica miasta jest przeurocza. Przypomina to małe Las Vegas (ale naprawdę małe 😁). Idąc wzdłuż Clifton Hill, możecie spot

kać Jokera z Batmana (tak realistyczny, że wygląda naprawdę jak żywy), King Konga czy Frankensteina. Jeżeli macie więcej czasu zajrzyjcie do domu strachu. muzeum figur woskowych lub sprawdźcie swoje szczęście w jednym z kanadyjskich kasyn. Ponadto jest sporo sklepów z pamiątkami i przesłodkimi kanadyjskimi akcesoriami (skarpety, czapki). 

Widok po amerykańskiej stronie


Widok po kanadyjskiej stronie






Wracając jednak do głównej atrakcji obu miast Niagara Falls, koniecznie skorzystajcie z proponowanej wycieczki "Maid of the Mist". Wejście po amerykańskiej stronie i bezpośrednio do niego prowadzą znaki z granicy. Nazwa wycieczki podejrzewam, że wzięła się nieprzypadkowo. W końcu jedna z kaskad wodospadu nazywa się "Bridal Vell Falls". W każdym razie płynąc w serce wodospadu Niagara i zbliżając się do wspomnianej kaskady oraz do "American Falls", zderzasz się z siłą tego żywiołu. Ze spokojnej rzeki podpływasz w wodnistej mgle pod silnie spadającą wodę wydającą taki dźwięk, że nie wiesz co mówi do Ciebie twój współtowarzysz. Mimo, że z wycieczki wracasz mokry, to uśmiechnięty od ucha do ucha. Rejs taki trwa ok. 20 minut. Jeżeli nie masz wodoodpornego telefonu, warto wyposażyć się w obudowę lub czymś osłonić. Każdy z uczestników wycieczki otrzymuje pelerynę przeciwdeszczową, ale wiatr i tak zrobi swoje, więc przygotuj się na śmingusa - dyngusa jak za dawnych lat. Maid of the Mist kosztuje $19,25.


Prosto z touru powinniście wyjechać windą na punkt widokowy, czyli wieżę obserwacyjną. Kupując bilet na wyżej opisaną przygodę, wjazd jest w cenie biletu. Dalej są darmowe punkty widokowe i to jest opcja dla osób, które chcą bez ponoszenia kosztów zobaczyć Niagarę

Niagara mnie zaskoczyła, tak naprawdę. Zawsze chciałam tam pojechać, ale nasłuchałam się już tak wielu opinii, że powątpiewałam czy warto. Jak dobrze, że nie brałam sobie tych wszystkich słów do serca, ponieważ samemu ocenić i poczuć magię tego miejsca było bezcenne. Uważam, że obowiązkowo należy przekroczyć granicę USA z Kanadą, aby zakumplować się z żywiołem jakim jest ten słynny wodospad. Niby Niagara, ale po stronie kanadyjskiej jakby inny, piękniejsza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz